wtorek, 3 grudnia 2013

there's so much beauty in a storm


lubiła 
wpatrywać się w czarne niebo jaśniejące przy każdej błyskawicy

lubiła
wsłuchiwać się w monotonny odgłos deszczu, obijającego się o szyby

lubiła
uśmiechać się przy każdym kolejnym grzmocie, który wywoływał delikatne dreszcze przebiegające wzdłuż kręgosłupa

lubiła
obserwować drzewa szarpane przez wiatr oraz tańczące liście, podrygujące przy każdym podmuchu

lubiła
spokój jaki przynosiły burze



Była burzą, ciskającą pioruny. Silna i władcza, równocześnie zachwycająca. U jednych wywoływała spokój, u innych przerażenie. Nieujarzmiona i dzika. 

Niełatwo było przyjąć do wiadomości, iż jest się tą inną. Teoretycznie rzecz biorąc nie różniła się niczym od swoich przyjaciółek z sąsiedztwa - idealna córeczka idealnego małżeństwa francuskiej aktorki i amerykańskiego reżysera z willą w Los Angeles i domkiem letniskowym w Marsylii. Z tą różnicą, że posiadała pewnego rodzaju dodatkową zdolność i bynajmniej nie był to szczególny talent do rysowania czy grania na fortepianie. Początkowo nie mogła pogodzić się ze swoim darem, nazywała go przekleństwem za każdym razem, gdy wymykał jej się spod kontroli. Po pewnym czasie rodzice przestali się łudzić, iż zrobią z niej normalnego człowieka i posłali ją do specjalnej szkoły w Annapolis, znajomym wmawiając słodkie kłamstwa o szkole dla wybitnych uczniów.
Po ukończeniu Akademii, postanowiła nie wracać do słonecznej Kalifornii i na stałe zamieszkać w Annapolis. Obecnie zajmuje jedno z mieszkań w najstarszej kamienicy w mieście, od września rozpoczęła pracę jako mentorka, a jej najwierniejszym i właściwie jedynym kompanem jest kocur Ombre. Żyje szybko i z dnia na dzień, ciemne włosy często są potargane przez wiatr, a szaro-zielone oczy pełne delikatnych iskierek; w jednej dłoni dzierży kubek z parującą jeszcze kawą, w drugiej telefon. Jest zabiegana, wszędzie jej pełno i na siłę stara się uszczęśliwić cały świat, zapominając o sobie.


16.01.1984 / 28 lat
mentorka telepatii


_____________________________

romanse, konflikty, daleka rodzina, wrogowie, sąsiedzi, byli partnerzy - cokolwiek, byle by nie nowe znajomości zawarte poprzez wpadnięcie na siebie na korytarzu
wątki średnie i długie
ani Chanelle, ani ja nie gryziemy, także zapraszam do powiązań c:


20 komentarzy:

  1. Witam serdecznie na blogu i życzę miłej zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Witam ślicznie i zapraszam do Rudej ;> Raczej coś wykminimy skoro są mentorkami ]

    OdpowiedzUsuń
  3. [a ja zapraszam do Jake'a ;d no i dobry wieczór!]

    OdpowiedzUsuń
  4. [ W sumie to jak chcesz to mogą razem mieszkać, wtedy mozemy też sobie prowadzić bardziej czarujące wątki ;d]

    OdpowiedzUsuń
  5. [ taaaak, świetny pomysł :D To ten, zaczynasz <3]

    OdpowiedzUsuń
  6. [ No ale to jutro w takim razie, ok? skończę serial i lecę spać:D]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Może jakieś spotkanie w bibliotece szkolnej, czy coś? :D]
    Meredith

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Już lubię panią mentorkę ;3 + śliczne zdjęcie :D No to może... Nelle przyjdzie do kawiarni, w której pracuje Cass no wiadomo po kawę na wynos a ta wywinie jakiś numer... Na przykład posoli jej napój czy zrobi coś równie głupiego jak to tylko Cass potrafi.. ;p Wiem, porażka, ale jestem chora a gorączka roztopiła mi resztki mózgu ;/]

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Okey, jak dla mnie bomba ;3 Oj, moja głowa też boli :< Nie lubię chorować :< ]

    Dodatkowa zmiana = dodatkowe pieniądze co bardzo mi sie podobało, bo potrzebowałam kasy i to już! Lodówka świeciła pustkami a rodziców o dodatkowe pieniądze prosić nie mogłam... No chyba że... Nie! Tak więc kiedy usłyszałam, że jeden z pracowników kawiarni będzie miał wolne od razu zgłosiłam się na jego miejsce. A co mi tam! Tak więc teraz stałam przed ekspresem do kawy i modliłam się żeby kawa nalewała się szybciej do papierowego kubka. W końcu kubek był pełny i mogłam podać go klientowi. Odebrałam zapłatę i ze sztucznym uśmiechem zwróciłam się do kolejnego klienta nawet na niego nie patrząc. - Czym mogę służyć? Polecamy dziś ciastko czekoladowe i kawę wiedeńską. - podniosłam wzrok i spochmurniałam. - Dzień dobry. - mruknęłam do swojej mentorki. Jeszcze jej mi tu brakowało, no serio!

    OdpowiedzUsuń
  10. - Jasne. - mruknęłam i zabrałam się za robienie kawy. Nasypałam ziaren do ekspresu i poszłam po ciasto. Kto normalny je szarlotkę na śniadanie? Zaraz, zaraz.. Ona wcale normalna nie była. Z resztą tak jak ja. Całkiem przez przypadek zaczęłam wciskać ludziom w kawiarni scenę z ostatnio oglądanego horroru, która w jakimś stopniu była zabawna. Dopiero kiedy napotkałam wzrok mentorki ogarnęłam się. - No co? Nic im się nie stało. - mruknęłam i włożyłam szarlotkę do papierowej torby. Odwróciłam się i wzięłam kubek, który zdążył się napełnić waniliową latte, zamknęłam go i również włożyłam go do torebki. - To wszystko? - zapytałam patrząc wyczekująco na kobietę. Niech mi ktoś podetnie żyły tępym nożem, bo nie wytrzyma. Sam widok tej kobiety tak radosnej od samego rana sprawiał, że miałam ochotę zwrócić śniadanie. Nie, to nie była moja bajka. Wolałam sobie siedzieć spokojnie w domu i oglądać horrory, ale pewnie po jakiś dwóch miesiącach wyrzucono by mnie, więc musiałam pracować i spotykać się z ludźmi, którzy chcieli być mili na siłę. Poprawiłam włosy zakładając zagubione pasmo za ucho.

    OdpowiedzUsuń
  11. - Po co? I tak już jestem jedną z najdziwniejszych dziewczyn w mieście, więc nie widzę powodu..
    - Przepraszam, długo jeszcze? - jakaś kobieta zapytała dość nie miłym tonem.
    - Tak długo jak długo będzie potrzeba. - powiedziałam i wyszłam zza lady ze ścierką w dłoni. - Po co mam to kontrolować skoro oni sami sobie to jakoś dziwnie wytłumaczą? To bez sensu. - mruknęłam i poszłam wytrzeć blat jednego ze stolików. - Płaci pani dwanaście pięćdziesiąt. - powiedziałam po powrocie za ladę i odstawieniu brudnych naczyń. - No chyba, że chce pani kupić coś jeszcze. - powiedziałam dość wrednie. Nie widziałam powodu aby być dla niej miłą. Klienci się niecierpliwili i już czułam na karku oddech szefa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chojny napiwek. Super! - Dzięki. Zobaczy się. - mruknęłam w odpowiedzi na jej prośbę. Kiedy juz odwróciła się tyłem do mnie jak pięcioletnie dziecko pokazałam jej język po czym skierowałam wzrok na klientkę. - Co podać?
    **
    Z pracy wyszłam po godzinie i od razu skierowałam się do Akademii. Od progu przywitały mnie krzyki uczniów na co tylko się skrzywiłam i wmusiłam w ich umysły niemy nakaz żeby się łaskawie zamknęli. Albo ich to zaskoczyło albo po prostu podziałało, ale zaraz nastała cisza a ja przeszłam sobie spokojnie korytarzem. Przez cały czas myślałam czy pójść do Nelle. W końcu zawróciłam i wciąż kontrolując myśli uczniów przeszłam przez korytarz aż w końcu znalazłam się pod gabinetem Chanelle. Otworzyłam drzwi i wyrzuciłam z myśli kolegów i koleżanek nakaz. Weszłam do gabinetu i zamknęłam drzwi. - Po co miałam przyjść? Słuchać morałów, które słyszałam już tysiące razy o tym jak to powinnam się kontrolować a nasza inność jest naszym atutem? Jeśli tak, to ja sobie wyjdę. - powiedziałam i oparłam się o framugę drzwi czekając na odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  13. Usiadłam na krześle i założyłam nogę na nogę. - Zachowuję się tak w stosunku do wszystkich. Taka.. Wada wrodzona. Zdarza się. - wzruszyłam ramionami. - A jeśli już chce pani wiedzieć o proszę bardzo. Do tej pory żyłam sobie normalnie, ale coś musiało pójść nie tak, że wylądowałam właśnie tutaj. Nie mówię, że wmuszanie ludziom swoich myśli w mózgi jest złe, bo nie jest, ale cały mój świat runął w ciągu dwóch tygodni. Ot tak rodzice przestali się do mnie odzywać i wysłali mnie tutaj, bo "byłam problematycznym dzieckiem" ! Jedyny kontakt z rodziną mam dzięki bratu, który ma jutro przyjechać. To wszystko było jak cios w plecy a widok tych szczęśliwych buziek wokół mnie napawa mnie przerażeniem. Ja wariuję! - wstałam i teraz opierałam się o biurko mentorki. - Robię co mogę. Trzymam się jak najbardziej tej zwyczajności, ale ta szkoła jest jak jakaś kula u nogi, która ciągnie mnie na dół. Nie chcę tego, nigdy nie chciałam. Nie prosiłam się o ten durny dar! - ostatnie zdanie wykrzyczałam. W końcu wyrzuciłam to z siebie i szczerze mówiąc nie było mi lepiej. Było o wiele gorzej, bo uświadomiłam sobie, że to nie szkoła jest problemem tylko ja i mój upór w tym aby być jak najbardziej normalną.

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Dziękuję za powitanie :) Na wątek mam ochotę jak najbardziej. A, że oboje należą do Akademii to myślę, że powinni się kojarzyć z widzenia, ale jako takiego pomysłu na wątek nie mam :/]

    Eoin

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Też myślę, że bar byłby najodpowiedniejszym miejscem :)]

    Eoin

    OdpowiedzUsuń
  16. [Pasuje mi to jak najbardziej :) Rozumiem, że mam zacząć? ]


    Eoin

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Byłabym bardzo wdzięczna gdybyś zaczęła, a wtedy kolejny wątek ja zacznę :)]


    Eoin

    OdpowiedzUsuń
  18. [Dziękuję za powitanie :)]

    January

    OdpowiedzUsuń
  19. [A może tak jej kocur, byłby na tyle nieposłuszny, że kiedy tylko dziewczyna zostawiła uchylone drzwi od mieszkania ten by sobie po prostu wyszedł na spacerek i Jake, który akurat by przechodził złapał by hultaja no i chodziłby od jednego do drugiego mieszkania w kamienicy szukając właściciela (bo dobry z niego chłopak) no i tak właśnie poznałby Chanelle, a ona np w rama rekompensaty zaproponowałaby mu herbatkę albo coś w tym stylu ;)]

    Jake

    OdpowiedzUsuń