poniedziałek, 2 grudnia 2013

She has the kind of smile that says "You don't know me, and you never will.".

Frida van Lagen, trzydziestodwuletnia holenderka urodzona w Amsterdamie we wigilię. Mentorka pirokinezy. Do Annapolis została wysłana w wieku sześciu lat, gdy po raz pierwszy poprzez tupnięcie nogą i karę, którą wyznaczyli jej rodzice zapaliła świeczkę. Została wysłana do babci, która już wtedy miała zaszczyt uczyć innych uzdolnionych, tego co tak naprawdę potrafią robić najlepiej.
Z zamiłowania malarka, w miasteczku właścicielka galerii sztuki, gdzie niechętnie wystawia swoje prace, woli zachwycać się cudzymi. 
Romantyczka, kobieta niebywale silna, a także tajemnicza. Nie lubi otwierać się na innych, ale bardzo lubi tequile oraz pączki. Papierosy pali zapewne tylko dlatego, że nie potrzebuje do tego zapalniczki. Brakuje jej jakichkolwiek zasobów cierpliwości, w nerwach zdarzy jej się coś podpalić. Uwielbia stare filmy i wysokie obcasy. Wielka zazdrośnica i histeryczka.

" Wydaję mi się, że nigdy w życiu nie widziałam osoby, aż tak zafascynowanej tym co robi. Gdyby postawić ją w pokoju z piątką innych osób, które także potrafią panować nad ogniem jestem w stu procentach pewna, że to oczy Fridy będą najbardziej przepłnione szczęściem. Bo ona miała cholerne szczęście, nie patrząc już na to, że rodziców pamięta tylko ze zdjęć, miała szczęście móc szkolić swoje umiejętności od samego dzieciństwa. Zaczęło się od świeczek, a aktualnie może przyprawić kogoś o gorączkę. To święta prawda, że praktyka czyni mistrza. I to wszystko naprawdę nie było łatwe, patrzenie na to jak niecierpliwość Fridy spala kolejne krzesła, stoły czy pomieszczenia było niewiarygodnie trudne, a ona sama miała ochotę to wszystko rzucić w cholerę. Może to i lepiej, może teraz, kiedy jest wystarczająco dojrzała, będzie potrafiła przekazać swoim uczniom jak wiele pracy potrzeba by dotrzeć do tego punktu w którym ona teraz się znajduje. Przecież nadal nie potrafi wszystkiego, nadal nie do końca panuje nad swoimi zdolnościami. Wydaję mi się, że rzucenie jej na głęboką wodę jest tym czego jej trzeba, wielką odpowiedzialnością. 
W życiu spotkałam wielu Ogników, każdy ogień kieruje się przecież czymś innym, Fridę spotkała jedna z najgorszych możliwości - emocje. Dopóki ona sama nie zazna spokoju ducha, jej ogień nigdy nie przestanie być dziki.
Chciałabym znaleźć dla niej oazę spokoju, najlepiej mężczyznę do którego będzie mogła przybiec, tak jak teraz biegnie do mnie, gdy życie znowu jej się zawala, chciałabym znaleźć dla niej oparcie, które będzie dla niej, kiedy mnie zabraknie, a to przecież już niedługo. To straszne, że nic w jej życiu nie jest pewne, że jedyną rzecz, która jej została jest zdolność, która każdemu innemu utrudnia tylko życie, a Fridę wprowadza w wielką sastysfakcje.
Trudno jest być Fridą, i nawet jak, nieważne jak bardzo kocham moją wnuczkę, gdybym miała wybierać nigdy nie chciałabym być właśnie nią. Ten charakter jest gorszy niż ogień, ogień co prawda nie jest przewidywalny, ale zawsze można go ugasić. "

[ Karta miała wyjść inna, poprawię ją jutro lub na dniach bo raczej mi się nie podoba. Serdecznie zapraszam do mojego emocjonalnego bałaganu ;) Fridka nie gryzie, słowo.]

22 komentarze:

  1. [ Nie narzekaj, jest naprawdę dobrze ! Kartę podglądałam miliard razy :D I myślę, że będzie ciekawą mentorką ]

    przyszła Cora

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie i życzę dobrej zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. [ chodzi o to, że Cora to niezdecydowana istota. Chciałabym aby w jej życiu powstała taka sytuacja iż ma dwie osoby, na których jej zależy i nie wie, którą ma wybrać. Albo może to się skończyć super i kolorowo albo jak zazwyczaj w przypadku panny Bright beznadziejnie. :D ]

    Cora

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Telenowela o.o ]

    ta pani co lubi dotykać, czyli Cora

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Coś wykombinujemy :>]

    ta co powyżej

    OdpowiedzUsuń
  6. [Kosmiczne rzeczy! Jestem jak najbardziej na tak!:) Jakiś pomysł może? ;>]

    OdpowiedzUsuń
  7. [No tak, możesz zacząć wątek za zasłonięcie ;)]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ja się zgadzam na żebranie :D Jakieś pomysły co do wątku, albo powiązania?]
    june

    OdpowiedzUsuń
  9. [A masz jakiś konkretny pomysł? :)]

    Marcus

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ma chorą babcię w miasteczku dla której w sumie w ogóle tutaj jest :)) Można założyć, że zna Fridę z dzieciństwa, ale potem ich kontakt zanikł przez to, że June zamieszkała w innej części kraju z rodzicami. Teraz mogą na siebie gdzieś wpaść czy coś :))]
    june

    OdpowiedzUsuń
  11. [Głównie upadki jak podejrzewam.. :D Może ją uczyć jeździć na desce po pijaku, póki jeszcze może :D! Szalone przyjaźnie jak najbardziej <3]

    David

    OdpowiedzUsuń
  12. [E tam, zaraz narzucać, jeśli tylko masz jakiś pomysł, to zdradzaj, najwyżej wymyślimy coś innego. :)]

    OdpowiedzUsuń
  13. [To skoro tak się już kochamy, zapraszam na wątek ;)]

    /Cameron

    OdpowiedzUsuń
  14. [ hej, hej :) Nelle jest świeżą mentorką, więc możemy uznać, że od początku to właśnie Frida pomogła jej się odnaleźć w tej roli i tak się zaprzyjaźniły. chyba, że masz jakiś inny pomysł to jestem otwarta :D ]

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  15. [TAAAAAAAAAAK!!!!!!!! ON CHCE WIEDZIEC! WIEDZIEC WSZYSTKO! bo to przecież wyrośnięte dziecko ;)]

    OdpowiedzUsuń
  16. [ mi jak najbardziej odpowiada taka opcja :D dajmy na to, że mają dwupoziomowe mieszkanie w kamienicy, u góry pokoje, na dole salon, kuchnie i łazienkę ^^ mogłoby tak być? :) ]

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  17. [ o nie, nie ma mowy, ty zaczynasz : *** ja męczę się nad uzupełnieniem karty <3 ]

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten dzień zdecydowanie nie należał do najszczęśliwszych. Sam początek był już dość niefortunny, gdyż alarm w telefonie się nie włączył i Nelle została obudzona dopiero o godzinie ósmej, kiedy dyrektor zadzwonił by dopytać się, gdzie też ciemnowłosa się podziewa. Okazało się, iż poprzedniego wieczoru przez przypadek wyłączyła budzik, co rankiem skutkowało w zaspaniu. Zdążyła jedynie wyszorować zęby, wcisnąć się w sukienkę i buty, narzucić na siebie płaszcz i tyle ją było widać w mieszkaniu. Niestety, na zewnątrz spotkała ją kolejna niespodzianka, bo jak na złość samochód nie chciał odpalić. Silnik warczał i charczał, ciemnowłosa klęła pod nosem, lecz ani jedno, ani drugie nie przynosiło żadnych pozytywnych rezultatów. Chanelle nie miała wyboru, toteż wybrała odpowiedni numer i zadzwoniła po taryfę. Stanęła przed domem, skrzyżowała ręce na piersi i wpatrywała się tępo w przestrzeń przed sobą. Z natury panna Snowdon była raczej osobą cierpliwą i spokojną, lecz gdy taksówka zaczęła się spóźniać, niewiele brakowało by wybuchła. Mimo, że zwykle patrzyła na wszystkie aspekty życia w sposób pozytywny, ten dzień wydał jej się totalną porażką – nawet jeśli była to dopiero godzina dziewiąta.
    Wreszcie przed dziesiątą trafiła do Akademii, gdzie na wstępie zwaliło jej się milion rzeczy na głowę – rozmowa z dyrektorem, obiecana pomoc w bibliotece, zajęcia, uzupełnienie dzienników… Na domiar złego jeden z jej podopiecznych podczas jej nieobecności coś przeskrobał i czekała ją ciężka rozmowa z chłopakiem.
    Do godziny siedemnastej pracowała na pełnych obrotach, żyjąc na jednej kawie, którą wypiła koło godziny dwunastej, kiedy to zdążyła zrobić sobie pięciominutową przerwę. Praktycznie zasypiała na stojąco w autobusie, którym wracała do centrum miasta. Nawet spacer z ostatniego przystanku do kamienicy jej nie orzeźwił, mimo że chłodne powietrze smagało jej twarz i rozwiewało włosy.
    Przekraczając próg domu poczuła nieopisaną ulgę. Zrzuciła ze stóp buty na szpilce i skrzywiła się lekko, czując przejmujący ból na podeszwie stóp. Powiesiła płaszcz, odłożyła torebkę na stół i bez słowa rzuciła się na kanapę w salonie, przymykając oczy.
    - Co za dzień… - wymruczała pod nosem.

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  19. [A dziękuję za powitanie :) Jakoś pomysł na wątek może?]

    January

    OdpowiedzUsuń
  20. Jake odkąd wstąpił do Akademii na przepustki wychodził niezmiernie rzadko, a nawet jeśli to robił to w tym czasie odwiedzał syna. Miał nieodparte wrażenie, że jeśli tylko za mocno posmakuje życia na wolności to się złamie, pokaże, że wcale nie ma silnego charakteru i na nowo wróci do nałogu. A przecież miał dla kogo żyć, być, starać się. Miał dziecko i chociaż kompletnie się do takiej roli nie nadaje to wie, że jeśli tylko zechce będzie dla Brandona ojcem najlepszym na świecie.
    Piątek wieczór- nie była to idealna pora do tego aby siedzieć w czterech ścianach i tępo patrzeć się w sufit, powoli mierziła go napięta atmosfera w jednostce, dowódca ostatnio dość skrupulatnie egzekwował od niego wszelkie zadania i wyłapywał niezgodności jego zachowania z regulaminem obowiązującym w Akademii. Chciał być najlepszy, wiele godzin spędzał na sali, ćwiczył, starał się, a nie miał krzty poparcia. Musiał się rozerwać, musiał się przede wszystkim od tego oderwać. Nie myśleć, wyluzować się, przystopować. Spędzić wreszcie czas w miłym towarzystwie, na robieniu miłych rzeczy, musiał wreszcie przestać uparcie pracować nad sobą, bo zmiany i tak nadejdą dopiero z czasem.
    Spacerował uliczkami Annapolis i chociaż mieszkał tu już długo, a miasteczko do największych nie należało nadal wydawało mu się dziwnie obce, był intruzem, czyż nie? Lekki wiatr nieustannie stykający się z jego rozgrzanymi policzkami powodował krwiście czerwone rumieńce, a jego dłonie drętwiały pod wpływem zimna. Lekki dym wydobywający się z jednej z posesji wyrwał go z osobistego letargu i spowodował, że w jego głowie zrodziły się instynkty człowieka- bohatera. Na całe szczęście zawsze miał przy sobie perwol, a oprócz perwolu gaśnice, która wydawała się być w tym przypadku niezastąpiona. A tak naprawdę to miał tylko pęk kluczy i wodę, ale przecież to drugie idealnie nadaje się do tego, żeby gasić pożary w jakimś obcym domu, w którym zresztą otworzyły się nagle drzwi, a w nich stanęła rudowłosa piękność, która ewidentnie nie wiedziała co ze sobą zrobić.
    - Może pomóc?- krzyknął, bardzo inteligentnie, bo zamiast gnać jej na pomoc, stał i patrzył się jak sroka w gnat.

    Jake

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Oczywiście, że wącimy skoro jest jego mentorką to musi być wątek:) Masz może jakiś pomysł, bo ja niestety wymyślać nie umiem, ale za to mogę zacząć :)]

    Eoin

    OdpowiedzUsuń