poniedziałek, 2 grudnia 2013

...

http://guardianlv.com/wp-content/uploads/2013/11/Jennifer-Lawrence-Stalker-Deemed-Dangerous-919-2.jpg
To nie będzie historia o sierocie, która wędrowała z rąk do rąk aż znalazła miejsce u bogatego małżeństwa. Nie będzie to też historia o bitej dziewczynie, która uciekła z domu. Cassidy miała dobre dzieciństwo. Kota, brata i dwoje kochających się rodziców. Od 12 roku życia panna Evans mogła mówić do ludzi w myślach, przekazywać im obrazy, czy narzucać uczucia. Nikt o tym nie wiedział i tak miało zostać, ale jednak są na świecie ludzie ciekawscy i taki był jej były chłopak, który pół roku temu zerwał z nią, bo Cass była zbyt nieostrożna i kazała mu zrobić coś okropnego. Nikt do tej pory nie wie co to było, bo dziewczyna o tym nie mówi. Po całym wydarzeniu chłopak powiedział, że słyszał w głowie głos Cassidy, który kazał jej popełnić zbrodnię. Wtedy dziewczyna postanowiła uciec. Znalazła Akademię i tak oto od dwóch miesięcy jest uczennicą tej zacnej szkoły.
Nastolatka jest zamknięta w sobie i bardzo ciężko nawiązywać jej nowe znajomości, przez co może wydawać się oziębła, ale tak naprawdę to jej mechanizm obronny. Tak naprawdę chce być kochana, potrzebna i mieć kogoś kim ona mogłaby się opiekować. Bardzo często można ją spotkać w bibliotece gdzie czyta raz po raz listy od rodziców i brata. Jedynie on nie odwrócił się od niej całkowicie i co jakiś czas się widują. Rodzice ograniczają się do kilku słów na papierze i wysyłaniu pieniędzy na konto dziewczyny aby ta miała za co żyć. Owszem, pracuje w kawiarni w mieście, ale to nie daje takich pieniędzy jakich potrzebuje. Opłata dwupokojowego mieszkania jest dość wysoka i w dodatku trzeba z czegoś żyć, prawda? Tak więc oprócz pracy w kawiarni Cassidy zajmuje się wieloma rzeczami. Wyprowadza psy, sprząta mieszkania a nawet naprawia samochody. Istna złota rączka. Ale oczywiście jak każdy człowiek ma wady a największą z nich jest to, że nie kontroluje tego kiedy narzuca komuś swoją wolę nad czym cały czas pracuje oraz, że bardzo szybko angażuje się w związki. Może dlatego się zamyka?
Osiemnastolatka jest niewysoką blondynką o ciemnych oczach. Jej blond włosy sięgają łopatek i zazwyczaj się rozpuszczone zasłaniając twarz dziewczyny. Nastolatka ubiera się zazwyczaj na czarno a jej ulubione bytu są już w stanie ledwo nadającym się do użytku, ale nie ma serca ich wyrzucać. Uwielbia horrory, mandarynki, gorącą czekoladę oraz książki. Nienawidzi kiedy ktoś mówi jej, że coś źle zrobiła dlatego czasami dąży do doskonałości co odwraca się przeciwko niej.

____________________
Kartę na pewno poprawię.
Na zdjęciu Jennifer Lawrence ♥

10 komentarzy:

  1. Witam serdecznie na blogu i życzę miłej zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. [witam serdecznie i zapraszam do Jake'a ;d]

    OdpowiedzUsuń
  3. [ cześć c; co powiesz na jakieś powiązanie, jako że Nelle jest mentorką Cassidy? ;]

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  4. [ ojej, dziękuję :3 piąteczka, ja też leżę chora i od kilku dni głowa mnie łupi non stop :< możemy coś wykombinować z tą kawiarnią, np. Nelle mogłaby tam codziennie kupować kawą i koleś, który zawsze ją obsługiwał i znał jej ulubione smaki, poszedł na urlop i teraz to Cass będzie ją obsługiwać, hm? i wtedy wykombinuje coś dziwnego :D co ty na to? ]

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  5. [ ja tak samo, a zatoki dają mi obecnie nieźle popalić :< ]

    Nelle nie należała do rannych ptaszków i nawet po tylu latach wczesnego wstawania jej zegar wewnętrzny nie przestawił się chociażby o minutę - wciąż potrzebowała dużej ilości snu, a późne chodzenie do łóżka i pobudka o godzinie siódmej wcale temu nie sprzyjały. Ten dzień nie stanowił żadnego wyjątku, zaczął się jak każdy inny i wszystko wskazywało na to, iż nic nadzwyczajnego się nie stanie. Budzik obudził pannę Snowdon w momencie gdy większa wskazówka znalazła się na dwunastce, a mniejsza na siódemce. Standardowo kobieta pomruczała chwilę pod nosem, jednak gdy do głowy napłynęły jej rzeczy, które miała do zrealizowania tego dnia, od razu poczuła większą dawkę energii. Wskoczyła pod zimny prysznic, następnie wciskając się w czarną sukienkę. Dobrała do tego szare botki na wysokim obcasie i tego samego koloru płaszczyk, podkreśliła pełne usta czerwoną szminką i była gotowa.
    Wyszła z domu, uprzednio nasypując swojemu kocurowi trochę karmy do miseczki, zaś do drugiej nalewając ciepłego mleka. Zamknęła za sobą drzwi i wskoczyła do samochodu, trąc dłonie z zimna. Nadchodziły coraz to chłodniejsze dni, lecz Chanelle wciąż tkwiła gdzieś w połowie jesieni, jakby nie dopuszczając do siebie myśli, iż zima otula całe miasto.
    Codziennością było dla niej kupowanie kawy i śniadania na wynos, toteż zatrzymała się na parkingu blisko jej ulubionej kawiarni. Weszła do budynku i wzięła głębszy wdech, napawając się zapachem ulubionego napoju. Delikatna zmarszczka pojawiła się na jej czole, gdy spostrzegła, iż za kontuarem nie ma Jeff'a - chłopaka, który zwykł ją obsługiwać. Pracownik znał kobietę już na tyle dobrze z widzenia, iż gdy przychodziła na miejsce, ulubiona kawa i ciastko już na nią czekały, wystarczyło jedynie zapłacić i odebrać.
    Ciemnowłosa westchnęła cicho i stanęła w kolejce. Kiedy nadeszła jej kolej, ze zdziwieniem zauważyła, że w kawiarni pracuje jedna z jej podopiecznych.
    - Cześć Cassidy - przywitała się, uśmiechając się przyjaźnie.
    - Poproszę to co zwykle - zaczęła bezmyślnie, dopiero po chwili uświadamiając sobie, iż dziewczyna zapewne nie zna jej stałego zamówienia.
    - Latte macchiato waniliowe i kawałek szarlotki - dodała, odgarniając kosmyk włosów za ucho.

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  6. Cassidy nie była pierwszą osobą, którą drażniły pozytywne fale, jakie wysyłała ze swojej strony Nelle. Nawet o ósmej rano potrafiła tryskać energią i posyłać naokoło siebie przyjazne uśmiechy, podczas gdy pozostali wyglądali wciąż jak zaspane zombie lub najzwyczajniej w świecie nie mieli ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Ciemnowłosa była otwarta na innych o każdej porze i nawet gdyby była to trzecia w nocy, potrafiłaby się uśmiechnąć i przyjąć kogoś z otwartymi ramionami.
    Bezwiednie obserwowała dziewczynę, gdy nagle w jej głowie pojawiła się makabryczna wizja morderstwa. Po tak długiej nauce od razu zorientowała się, iż nie jest to wyobrażenie, które sama stworzyła. Ściągnęła brwi i wbiła wzrok w blondynkę, na moment tylko zerkając na pozostałych gości lokalu. Większość miała zaniepokojone bądź zaskoczone wejrzenie, co jednoznacznie oznaczało, że również zobaczyli ten nieciekawy obraz.
    - Cassidy - zaczęła, nachylając się nad ladą, tak by słyszała ją tylko dziewczyna. - Opanuj się, musisz to zacząć kontrolować - mruknęła, wpatrując się w nią intensywnie zielonymi oczyma. Na moment poczuła się bezsilna, tak jakby ta niemalże półroczna nauka nie dawała żadnych rezultatów. W głębi duszy wiedziała jednak, że blondynka jest zdolna do kontroli, jeśli tylko odpowiednio się skupi.

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  7. - Każdy jest w pewien sposób dziwny, Cassidy. Nie ma w tym nic złego. To właśnie tworzy naszą indywidualność, to dzięki tej inności jesteśmy wyjątkowi - odparła, unosząc jeden kącik ust wyżej, a tym samym tworząc delikatny półuśmiech.
    Słysząc zniecierpliwiony głos kobiety, która stała w kolejce za nią, odwróciła się i przeprosiła za tak długą zwłokę. Następnie skierowała się z powrotem w stronę swojej podopiecznej, która właśnie wróciła za kontuar.
    - Tą wizję tak, ale nie wszystkie będą potrafili sobie wytłumaczyć. Takie... bawienie się czyimś umysłem może spowodować wiele szkód, przynieść niepożądane konsekwencje... - mówiła przyciszonym głosem, by tylko Cassidy mogła ją usłyszeć.
    - Z resztą, po co ja to mówię, przecież doskonale zdajesz sobie z tego sprawę - ucięła krótko, wzdychając cicho pod nosem. Sięgnęła do torebki, zawieszonej w zgięciu łokcia i wyjęła portfel. Wyciągnęła banknoty, podając blondynce piętnaście dolarów.
    - Resztę zostaw dla siebie. I proszę, przyjdź do mnie jak tylko będziesz w Akademii. Wiesz, gdzie mnie szukać - dodała na odchodnym, uśmiechając się ciepło w kierunku dziewczyny. Zabrała papierową torbę ze swoim śniadaniem, mruknęła "do widzenia" do pozostałych gości kawiarni i wyszła, kierując się do swojego samochodu.

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  8. Snowdon była dość zabiegana po przyjeździe do Akademii, lecz po pozbieraniu wszystkich potrzebnych dokumentów mogła w spokoju zająć miejsce w gabinecie i wziąć się do pracy. Biurko zostało zawalone stosem różnego rodzaju kartek i akt, które Chanelle musiała przejrzeć w jak najszybszym czasie. Ponadto na mahoniowym meblu stał biały laptop, kubek z aromatyczną herbatą i milion drobnych dupereli, ukrytych pod niezliczoną ilością papieru.
    Nelle była w trakcie pisania notatki, gdy usłyszała jak ktoś wchodzi do gabinetu. Zgarnęła kilka kosmyków włosów za ucho i zwróciła twarz w stronę drzwi.
    - Mi też miło ponownie cię widzieć, Cassidy - odparła, nie zrażona protekcjonalnym tonem blondynki. Wysłała do umysłu dziewczyny obraz krzesła, dając jej tym samym do zrozumienia by usiadła. Wygięła czerwone usta w delikatnym uśmiechu.
    - Nie zamierzam się powtarzać - zapewniła ją, upijając łyk słodkiej herbaty o smaku mango.
    - Chciałam się po prostu dowiedzieć, co takiego zrobiłam, że traktujesz mnie jak największego wroga? - zapytała wprost, taksując ją wzrokiem, jednak nie przestając się uśmiechać, co mogło wywoływać mieszane uczucia u odbiorcy.

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciemnowłosa odsunęła na bok papiery, przymknęła laptopa i oparła się o biurko, lekko nachylając się w stronę swojej podopiecznej. Nie odezwała się słowem, pozwalając dziewczynie kontynuować. Nie spodziewała się jednak, że tym jednym pytaniem wywoła całą lawinę zwierzeń. W milczeniu wysłuchiwała żalów blondynki, z każdą chwilą czując coraz większe powiązanie z Cassidy. Pamiętała jakby to było wczoraj, gdy ona sama zdała sobie sprawę ze swojego daru i jak na to zareagowali jej rodzice - zbagatelizowali sprawę, machnęli ręką, potraktowali to jak wyznanie o rozbiciu szklanki, jak coś błahego i nieważnego. Pamiętała to uczucie odrzucenia, inności i lata pracy, by zaakceptować samą siebie taką, jaka była. Pamiętała, jak matka z ojcem na siłę próbowali zrobić z niej kogoś normalnego, zabić jej wyjątkowość po to by wtopiła się w tłum nastoletnich gwiazdek hollywood. Patrząc na to z perspektywy czasu czuła się dumna, iż nie dała im wygrać.
    - Wiesz jak początkowo określałam telepatię? Przekleństwem - powiedziała cicho, uśmiechając się smutno. Podniosła się i oparła biodrem o biurko, stając tym samym naprzeciw dziewczyny.
    - Nikt z nas się o to nie prosił. Ale musimy z tym żyć, musimy to zaakceptować, bo nie możemy spędzić całego życia na zadręczaniu się - dodała, wpatrując się w blondynkę ciepłym spojrzeniem. Chciała jej pomóc, bo nikomu nie życzyła, by czuł się tak jak ona kiedyś.
    - Możesz mnie lubić lub nie, ale uwierz, że doskonale znam to uczucie. Ty przynajmniej masz brata, który to akceptuje i rozumie. Ja nie miałam nikogo - odparła cierpkim tonem, lecz zaraz uśmiechnęła się, by nie dać po sobie poznać, jak bolesne wspomnienia napłynęły jej w tej chwili do głowy.

    Chanelle Snowdon

    OdpowiedzUsuń
  10. [Oczywiście w tytule Dżem, Autsajder :D Jasne, wątek może być :D]
    Meredith

    OdpowiedzUsuń